pierrrrrrdolone emo gerly.
kuuurwa jak na zajebanie tego gówna w wakacje. kurwa wchodze do parku spokojnie sobie iść na spacer, a tam te gnojki siedzą na oparciu (!) ławki, brudzą swymi kurwa emo trampkami miejsca gdzie chcą usiąść starsi ludzie, i kurwa wymachują komandosem przed ryjem robiąc sobie emo-fotkę kurrrwa potem pewnie przychodzą do domu i w paincie rozjaśniają kurwa te swoje emo-kolczyki żeby kurwa wszyscy zwrócili na nie uwagę! nie, to nie na moje nerwy.
wakacje byłyby całkiem chujowe, gdyby nie Michał.
moi rodzice go poznali. i powiedzieli, że jest czarujący.
i mój ojciec, urodzony kawalarz, jak z nim wychodziłam, krzyknął do mnie: 'tylko nie strać wianka!'.
gdyby on wiedział.
a skoro mowa o Michale, to robi teraz kanapki.
na kolację, a co.
już tak od czterech dni wpieprzamy praktycznie tylko fetę. jakoś mamy taki odchrzan. bo to zdrowe ponoć.
już nie jaram i nie piję, no chyba że od czasu do czasu piwko (jedno!) ze znajomymi.
a tak, to tylko w domu siedzimy, ze względu na pogodę i oglądamy filmy o narkotykach, tyle ich jest, dzisiaj zaliczymy Trainspotting.
i słuchamy Queen.
kurwa, od jakiegoś tygodnia kocham Queen.
Freddie był niesamowitą osobą.
chciałabym kiedyś założyć Fundację imienia Freddie'go Mercury'ego Przeciw AIDS.
pewnie się nie uda, ale pomarzyć zawsze można.
organizowałabym pogadanki z nastolatkami o chronieniu się przed HIV, rozdawałabym na ulicach informatory i prezerwatywy, nawoływałabym do wstrzemięźliwości i wierności.
ale to marzenie się pewnie nie spełni.
bo co to za różnica, czy uprawia się seks w gumce, czy nie.
można przecież na początku kochać się w prezerwatywie, a gdy jest się już na stale i się wie, że oboje partnerów nie ma HIV ani innych chorób, zrezygnować z zabezpieczenia na rzecz dajmy na to pigułek.
wtedy wszystko byłoby ok!.
i Freddie byłby wśród nas. może.
nie ma to jak zacząć wywody od emo a skończyć na AIDS.
jakoś tak dygresje przychodzą mi z łatwością.
idę na kolację.
-
anywhere:
-
anywhere:
Pokaż wszystkie (2) ›